Dodana: 1 luty 2007 09:02

Zmodyfikowana: 1 luty 2007 09:02

Rozmowy o sztuce w Czerlonce

12 grudnia Centrum Promocji Regionu „Czerlonka” gościło Patricka Bailly-Cowella (Francja, Jura) i Jarosława Perszko (Hajnówka) – przedstawicieli sztuki współczesnej, a 18 grudnia o sztuce aktorskiej rozmawiano z Olgierdem Łukaszewiczem.

W sztuce najważniejsze jest czucie

Artyści Patrick Bailly-Cowell i Jarosława Perszko, choć na co dzień zamieszkujący w dwóch różnych zakątkach świata, starają się – w miarę możliwości – wystawiać swoje prace wspólnie, czego Hajnowianie mieli okazję być świadkami już trzy razy. Ich ostatnia wystawa („Bailly-Cowell / Perszko w fabryce”) została zamknięta niecałe dwa dni przed spotkaniem, więc przybyli do „Czerlonki” mogli „na świeżo” podzielić się z artystami swoimi wrażeniami i porozmawiać na budzący dość różnorodne emocje temat sztuki współczesnej. Taki też tytuł nosiło samo spotkanie – „Rozmowy o ... sztuce współczesnej”.

Jednym z elementów „Rozmów o ...” był pokaz filmów i slajdów przybliżających inne z prac J. Perszko i P. Bailly-Cowella. Filmy „The Crop”, „The Canicule” oraz zdjęcia podsumowały ostatnie osiągnięcia artystów.

Co natomiast o sztuce współczesnej i swojej twórczości mówią sami artyści?

Patrick Bailly-Cowell:
- Nie jestem artystą teorii. Czuje się raczej wektorem, przez który przechodzą różne rzeczy oraz zjawiska. Próbuję jedynie zrobić to, co mam do zrobienia, a pracując posługuję się instynktem.
W procesie tworzenia najpierw pojawiają się myśli. Ale gdy już wykonuję swoją pracę, staję się po prostu jej rzemieślnikiem. Gdy praca jest skończona, przestaje do mnie należeć i zaczyna żyć własnym życiem. Jej właścicielem w pewnym sensie staje się odbiorca i zazwyczaj słuszna interpretacja dzieła pochodzi właśnie od niego. Istnieje tak wiele wyjaśnień, jak wielu jest zwiedzających – odbiorców. Dlatego podstawowym pojęciem w odbiorze sztuki jest czucie. Właśnie na nie trzeba się zdać. Tymczasem wciąż za bardzo jesteśmy w naszych głowach. Jedyne granice, jakie istnieją, są właśnie w naszych umysłach.

Jarosław Perszko:
- W sztuce chodzi o problem interpretacji, wyrażenia idei. Patrząc wstecz mamy w niej do czynienia z formą zamkniętą, która nasuwa interpretację dzieła. Za przykład można wziąć choćby rzeźbę klasyczną. Generalnie jednak większość sztuki nowożytnej stanowi formy zamknięte. Dawniej wszystkie wysiłki artysty były skierowane ku definicji, przez co zakres interpretacji był ograniczony.
Sztuka współczesna jest natomiast formą otwartą – odbiorca zostaje jej współautorem, gdyż dzieło sztuki nie istnieje, jeśli brakuje odbiorcy. Jest wtedy tylko przedmiotem. Im więcej miejsca artysta pozostawia odbiorcy, tym lepiej. Ale właśnie w tym momencie pojawia się niezrozumienie, ponieważ odbiorca jest przyzwyczajony do czytania sztuki w formie zamkniętej. Stąd obcując ze sztuką współczesną ludzie czują się oszukani, zdezorientowani, szczególnie gdy jest ona bardzo wieloznaczna. Dlatego szalenie ważne jest, by odbierać ją zawsze przez pryzmat własnego wnętrza.

Patrick Bailly – Cowell – artysta zamieszkały we Francji, zaś z Polską związany od początku lat 90., specjalizuje się w wielu dziedzinach sztuki – od malarstwa, przez instalację i performance do fotografii. Jest również poetą, krytykiem sztuki, kuratorem i organizatorem wydarzeń artystycznych. Inicjator Topiło – Utopia – międzynarodowego sympozjonu artystycznego organizowanego cyklicznie w regionie Puszczy Białowieskiej.

Jarosław Perszko to artysta – rzeźbiarz z Hajnówki. Od 1997 roku jest pracownikiem naukowym w Zakładzie Rysunku, Malarstwa i Rzeźby Wydziału Architektury Politechniki Białostockiej, a od 2002 roku również adiunktem w Zakładzie Architektury Wnętrz tejże uczelni. Inicjator Topiło – Utopia.

***

„Aktorstwo to ciągła zabawa dzieci”, czyli ... rozmowy z Olgierdem Łukaszewiczem

Co to znaczy być aktorem? Jakie są zalety i wady zawodu? – te i inne zagadnienia dyskutowano w sali kominkowej „Czerlonki”. Gościem spotkania ph. „Rozmowy o ... sztuce aktorskiej” był bowiem znakomity aktor teatralny i filmowy, Olgierd Łukaszewicz.

- Aktorstwo pozwala człowiekowi być całe życie twórczym – mówił artysta – wciąż dostarcza niespodzianek. Jest też pewną gwarancją młodości, gdyż oznacza ciągłą zabawę dzieci, ciągłe budowanie wieży z klocków. Trzeba być jednak świadomym, że może też oznaczać, że nigdy się naprawdę niczego nie wybuduje.

Bardzo aktualnym tematem okazała się również obecna sytuacja polskiego kina: - Gdy porównuję to, co było dawniej i to, co dziś wnosi rzeczywistość – konstatował aktor - widzę coraz większe różnice, a odwrót wydaje mi się niemożliwy. Hollywoodzkie myślenie i wpływy powodują, że wszelkie formy dotowania kinematografii przez państwo byłby traktowane niczym finansowanie przemysłu - tymczasem nasi filmowcy są w coraz gorszej sytuacji. Jeśli społeczeństwo nie wstawi się za swoją kulturą filmową, nie podpisze dotyczącego jej aktu UNESCO, to Hollywood nas pożre. Inne kraje europejskie próbują się przed tym bronić. Co będzie u nas? Zobaczymy...

Spotkanie zakończyło się niespodzianką - monodramem przygotowanym przez Olgierda Łukaszewicza specjalnie dla bywalców „Czerlonki”.

Olgierd Łukaszewicz – aktor teatralny i filmowy; debiutował w Krakowie, w Teatrze Rozmaitości, z którym był związany do roku 1970. Od roku 1970 aktor scen warszawskich: Teatru Dramatycznego, Współczesnego, Powszechnego, Studio, Narodowego, Polskiego... Pomysłodawca i inicjator kilku akcji aktorów warszawskich scen – „Namiotu przymierza” (1999), „Sybiru – ostatniego pożegnania” (2000), „Nocy pielgrzyma” (2001) i in. Przez kilka lat występował również na scenach. Były prezes Polskiego Związku Artystów Scen Polskich.
Grał m.in. w inscenizacjach sztuk Williama Szekspira, Tadeusza Różewicza, Stanisława Wyspiańskiego i Aleksandra Fredry, dużą popularność przyniosły mu również role w filmach „Brzezina” (1970) Andrzeja Wajdy, „Sól ziemi czarnej” (1969) i „Perła w koronie” (1971) Kazimierza Kutza, „Dzieje grzechu” (1975) Waleriana Borowczyka, „Seksmisja” (1983) Juliusza Machulskiego, „Wierna rzeka” Tadeusza Chmielewskiego (1983) i „Magnat” (1987) Filipa Bajona, a także w serialu telewizyjnym „Sława i chwała” Kazimierza Kutza (1998).

www.festiwal-hajnowka.pl/cpr

Logo serwisu Twitter Logo serwisu Facebook